Draco
Sobota . Piękna sobota. Zero zajęć , tylko luz .
Poszedłem na śniadanie . Oczywiście nikt z mojego domu nie ruszył swojego szanownego cielska z łóżka. Moja siostra weszła zaraz po mnie .
- Cześć Piękna - powiedziałem.
- No hej - odparła zaspana - dawno nie rozmawialiśmy . Poznałam super ludzi z mojego rocznika . Choć rodzice nie będą zadowoleni ...
Do Wielkiej Sali weszły Ginny i Hermiona . Moja towarzyszka pomachała Rudej .
- Przyjaźnisz się z Weasley ? Ojciec się nie dowie .Na pewno nie ode mnie. Nasza mała tajemnica .
- Draconie Malfoy co się z tobą stało, że się tak zmieniłeś ? - zapytała szczerze zaskoczona.
Dałem jej kuksańca . Miała racje - zmieniłem się . Spokojnie jadłem , gdy zauważyłem, że sowa nadlatuje z listem do mnie . Pismo McSztywnej . Zadławiłem się. Kłopoty ? Dowiedziała się przecież o tym rudym mężczyźnie , którego zaatakowałem . Otwarłem spokojnie ...
Panie Malfoy po posiłku proszę zostać w Wielkiej Sali.Mam PILNE (!!!) spotkanie Perfektów .
Z poważaniem
Wicedyrektor Minerva McGonnagall
O cholera ! Grubsza sprawa. Musiałem zostać , więc tak zrobiłem . O dziwo został też Potter .
- Co tu robisz Chłopcze , Które Na Moje Nie Szczęście Przeżyłeś ? - zapytałem z kpiną.
Gdy chciał już coś powiedzieć , zasłoniła go Granger i coś mu szepneła . Zawsze stawała w jego obronie . Gość się sam nie umiał bronić. Wielki wybawca , a potyczki słownej nie umie rozegrać. Nie jestem po jego stronie , ale nie jestem dalej zły z Lordem Voldemortem. Jestem bezstronny . Weszła profesorka.
- Dziękuje, że się zebraliście tutaj. Mamy poważny problem . Pan Malfoy wczoraj wieczorem zaatakował nieznanego mężczyzne . Myśleliśmy , że był to ktoś ze śmierciożerców. Bardzo się myliliśmy . Jest ktoś inny . Tak samo groźny . Podwajamy patrole . Musimy działać zespołowo , zjednoczyć się . Malfoy , Potter , Granger i Weasley zostają . Reszcie dziękuje , do dwóch godzin otrzymacie nowe harmonogramy patroli .
Wszyscy wychodzili zaskoczeni tą wiadomością.Ale podstawowe pytanie brzmi czemu ja jestem w tej czwórce ?
- Tą osobą jest Cristin Moore . - zaczęła McGonagall - Była koleżanką Toma ze szkoły . Jedną z jego ulubienic. Przez jakiś czas myśleliśmy, że są parą . Ale coś się wydarzyło i .... zaprzysięgła zemsty . I oto nadszedł czas.
- Przepraszam , co ja mam z tym wspólnego ? - zapytałem .
- Draco ... to jest twoja Babka . Dlatego twój ojciec tak wielbi Voldemorta . Istnieje prawdopodobieństwo , że....... to twój dziadek .
Tysiące myśli przelatywały mi przez głowę . Szybko wyszedłem . Ten gnój moim dziadkiem ?
Hermiona
Wybiegł . Musiałam to zrobić. Nie mogłam go zostawić. Wszyscy byli zdziwieni, ale ... ale on mnie potrzebuje w tym momencie . Poszłam za nim . Nasze dormitorium! Tylko tam mógł się ukryć. Siedział na kanapie .
-Draco - chciałam mu coś powiedzieć , ale nie wiedziałam co .
- Już wiesz czemu byłem taki okropny. To geny . - Powoli odwracał twarz w moją stronę . Grymas, który można było zobaczyć nie pokazywał jednej emocji . Złość , rozczarowanie i ból .
- Przetrwasz to ... dasz rade - chwyciłam go za rękę - pomogę ci .
Popatrzałam na jego stalowe oczy . Wyrażały żal . I .... pocałował mnie. Objął moja twarzy dłońmi .
-Musiałem , żeby potem nie żałować . - powiedział.
Wyszedł .. Ale dupek , który nie źle całuje .
Draco
Gdy już się uspokoiłem , poszedłem na basen ( luksus Perfektow xD ). Ktoś już tam był . Dziewczyna . Siedziała do mnie tyłem przy basenie , mocząc stopy. Lekko opalona skóra , muśnięta słońcem . Na jej plecy spływała kaskada brązowych włosów. Posiadała lekkie w cięcie w tali. Odwróciła się . Haermiona .