niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział I

 Hermiona
      Wstałam dziś dość wczesie, bo dopiero o dziesiątej (no co są wakacje ? :3 ). Z niechęci aż jęknełam, ponieważ musiałam się jeszcze spakować przed wyjazdem . Kocham Weasley'ów jak własna rodzinę , ale w tym roku jest jeden , mający ponad metr osiemdziesiąt problem . Fred . Jeden z sześciorga braci mojej najlepszej przyjaciółki. Od roku skrycie się w nim podkochiwałam. A tam będę musiała z im spedzać czas (!!!!) W moich skrytych marzeniach tez mu się podobam. Tylko zawsze zapominam o Angie jego dziewczynie. Grają razem w drużynie Quidditcha ( jeśli nie wiesz co to jest zakończ czytanie !! ) 
      Zaczełam wyciągać ubrania z mojej szafy. Nigdy tego nie lubiłam. Pod koniec czerwca i tak powrócą na swoje miejsce. Zawsze zabierałam  to, co najbardziej mi się przyda w szkole. Musimy nosić mundurki, ale w weekendy mogliśmy ubierać to co chcemy. Gdy ubrania i uniform leżały już w kufrze, schowałam tam książki ( plus ,,Romeo i Julia,, oraz ,,Historia Hogwartu,, ) kociołek, pergaminy i pióra. Zamknełam kufer z ledwością .
      Stanełam przed lustrem. Moje odbicie uśmiechało się do mnie. W wakacje moje ciało przybrało kobiecych kształtów i dawało  mi to ogromne poczucie pewności siebie. Coraz częściej zauważałam spojrzenia w moją stronę. Moje brązowe oczy przypatrywały się uważnie w swoje odbicie. Puściłam oczko do samej siebie, gdy pomalowałam rzęsy mascarą. Włosy, które przybrały karmelowy odcień, związałam w kłosa. Na sam koniec ubrałam długa sukienkę, a na stopy koturny. 
       Rozglądałam się po pokoju. Zawsze gdy opuszczałam to miejsce, miałam wrażenie, że na zawsze.
       Zeszłam na dół.
       - Mamo, Tato jestem już gotowa .
       Mój rodzic ruszył po kufer i włożył go do bagażnika. Jazda samochodem od jakiegoś czasu była dla mnie krępująca. Oni nie rozumieli czemu nie lubiałam spędzać czasu w ich świecie, mugolskim świecie. Kocham magie, ale boli mnie to ,że oni tego nie rozumieją. 
        W końcu dojechaliśmy na miejsce. 
        - Hermiono udanego roku - powiedział mój tata.
        - Dzięki - odpowiedziałam i wyszłam.
        Nie wiem skąd we mnie tyle uczuć , przecież oni nie umieją ni okazywać. Aggggrrr Rodzice. 
        Ruszyłam do płomieniowłosej, która rozmawiała z jakimś czarnoskórym chłopakiem. Zdziwiło mnie to,  bo : 
  1. nie znała nikogo z mugolskiej części Londynu ;
  2. czemu ona tu była sama ? 
     -Hej Gin - powiedziałam.
     -O ! Miona (nie za bardzo lubię ten skrót, ale co zrobić ? :) ) rozmawiałaam z Blaisem Zabinim - tu uśmiechną się chłopak - zapewne go znasz - powiedziała.
     -Och tak najlepszy kumpel tego dupka .
     -Jakiego dupka ? - zapytał blondyn wychodzący z cukierni przede mną . * Jak ja go nienawidze * pomyślałam od razu. Niestety musiałam przyznać, ze wyprzystojniał przez wakacje. I oczywiscie uśmiechał się tym szyderczym uśmieszkiem.
     -Takiego jak ty - powiedziałam przesłodko.
     -Och Granger, bo się rozczule. Niestety nie masz u mnie żadnych szans. Wątpie byś miała je u Longbottoma .
      - On napewno jest od ciebie o milion razy lepszy .
      Ginny chrząkneła.
      - Chodź, bo go zaraz zabijesz - powiedziała spokojnie.
      - My też  już pójdziemy Smoku -zaczął Blaise- Miło się gadało Wiewiórko. 
      I już ich nie było. Zaczełam przypominać jego twarz. Ostre jak brzytwa spojrzenie srebrzystych oczu, w których gdzieś tliła się iskierka radości.
      - Co tu właściwie robisz sama ? -zaczełam. 
      - Pogadałam z mamą , że potrzebuje ubrań. I stwierdziła , że należy nam się dziewczęcy wypad - odpowiedziała Gin. 
      -Więc co my tu jeszcze robimy ? -zapytałam i obie parsknełyśmy śmiechem.
      Dopiero około godziny piętnastej lub szesnastej weszłyśmy do pizzerii. Każda z nas miała po pięć toreb z zakupami. Usiadłyśmy w najbardziej oddalonym stoliku. Zamówiłyśmy średnią pizze na pół. 
      - Ginerwo ( wiedziałam , że nie lubi pełnego imienia, ale gdy była zła słodko marszczyła nosek ) jak tam z moim towarzyszem ?
       - Z kim Harry 'm  ? Harry'm Potter'em ? 
       -Nie oczywiście , że nie z nim. Chodzi mi o Harry'ego Styles'a . Tego z One Direction .
       - Aaa w takim razie nie wiem . No dobra on leci na Cho - gdy to mówiła , robiła dłuższe odstępy- On jest całkowicie poza moim zasięgiem.Ale kogo to obchodzi ? Zapomnijmy ze kiedykolwiek byłam nim zainteresowana. -pociągneła łyk kawy i to było na tyle rozmowy na ten temat. 
        Gadałyśmy potem o wszystkim i o niczym. Każde najlepsze przyjaciółki mają taki dar.
        W Norze byłyśmy dopiero o dziewiętnastej. Ani mi , ani Rudej nie za bardzo kwapiło się tam pójść.


*********************************************************************************
Jeśli przeczytałeś , zostaw jakikolwiek ślad :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz