piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział VII

Hermiona 

Wiecie jak to jest ? Starasz się o czymś zapomnieć , ale ciągle widzisz twarze swoich znajomych . To oni będą mnie wiecznie postrzegać jako zgwałconą dziewczynę . Tak , zostałam zgwałcona . Próbuje żyć dalej życiem , które mi jeszcze zostało . 

Draco 

Widziałem ją w każdym stanie . Rozpaczy, zaprzeczenia i obojętności . Uwielbiałem ją za każdym razem . Choć nie wiedziałem co może zrobić , ale i tak . Kurczę, kocham ją i ........ Merlinie czemu moje życie z nią nie może być łatwe ? 

 Od gwałtu minęły trzy tygodnie . Wracamy do ,,normy,, , jeśli takowa istnieje .
 Pierwszy okres był ciężki . Ona zapłakana , a ja zrozpaczony . Chodziła okryta kocem , według niektórych czuła się w nim bezpiecznie . Gdy tylko ją widziałem , chciałem zabić tego , który to zrobił .
 Drugi okres przeszła bardzo łagodnie ( ? nie wiem , czy to dobre słowo ) . Rozmawiała z ludźmi . Powoli stawała się dawna , moją Mioną .
Trzeci okres ciągle trwa.... Widzę, że chce być starą Granger , ale nie potrafi . Nikt by nie potrafił.

Poranki u nas wyglądają tak samo od czasu , gdy pozwala się mi dotknąć .   Od razu gdy otwieram drzwi , słyszę jej kroki . Muzyka dla moich uszu . Udaje , że nic nie usłyszałem. Ona wierzy . Podbiega do mnie i obejmuje . W tym momencie jestem najszczęśliwszy na świecie . 
- Hej Hermiona - mówię . - Jak się spało ? 
- Dobrze , dziś sobota . A wiesz co to oznacza ? - pyta ze swoim uroczym uśmieszkiem . Oczywiście wiem . Sam to wymyśliłem , aby miała lepszy kontakt z resztą . Imprezka Gryfonów w naszym pokoju .
- Sobota ? Chyba muszę zrobić prace dla Snape i na zielarstwo . Tak , to będzie pracowita sobota - droczę się z nią i żeby było bardziej realnie oznajmiam jej to z poważną miną . Ale i tak mnie dźgnęła . Zawsze to robi . Uciekam przed nią do łazienki . 

Stoję przed lustrem i ogarnia mnie nie wiedza , co mam robić dalej . Nie jest to prostu problem co ubrać , ale jak jej pomóc . Ubrany ( Oczywiście tak , że nawet tobie opadła by szczęka . ) wychodze i Granger już na mnie czeka . 
-Wyczarowałaś sobie drugą łazienkę ? Czy cuś ? - zapytałem , gdy kładłem rękę na jej ramieniu . Zaśmiała się tylko . Nasze śniadania wyglądały jak zwykłe spotkania przyjaciół . Ja , Zabini ( który jest z Ginn !!!!!! ) i El siedzieliśmy przy ich stole . 
Widziałem ją szczęśliwą i było to wspaniałe .

Hermiona 

Wpatrywał się we mnie . Znów . Kocham go . To takie uczucie, gdy widzisz kogoś , a w twoim sercu robi się od razu cieplej . I motyle w brzuchu muszą być stanowczo . Uśmięchnięci Fred , George i Angie , która obaj kochają , El wtulona w Rona , a Ginn w Blaise no i Harry znów rozmawiający o niczym z moim chłopakiem , wszyscy na których mi zależy (może nie Angie ) byli przy mnie .  Było dobrze , w końcu :3

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział VI

Hermiona 

   Stał tam i głupio mi się przyglądał . Byłam na siebie zła, że dałam się ponieść wtedy chwili i odwzajemniłam jego pocałunek . Ale czy tego nie pragnęłam od paru dni ? Teraz mogłam uważnie zobaczyć jego sylwetkę w całej okazałości. Zupełnie nie przypomniał Kruma w jego masywnej budowie , ani drobnego Harry'ego. Był , co prawda dobrze zbudowany , widać było że pracował nad tym , ale nie przesiadywał całymi dniami w siłowni .
    - Granger gapisz się na mnie - powiedział Draco o dziwo z uśmiechem . Owinęłam się ręcznikiem. 
   - Mam ci przypomnieć, kto wszedł tu bezszelestnie ? - zapytałam . 
    Nie odpowiedział . Podszedł i mnie przytulił. O zgrozo ! Właśnie w tych ramionach czułam się bezpiecznie. One mnie upokarzały, nękały .. nie mogłam na to pozwolić . Nie mogłam dać mu się rozkochać. Odepchnęłam go . 
    - Co ty właściwie robisz ? Co ? - zapytałam i gdy chciał coś odpowiedzieć , przerwałam mu - Nie jestem dziewczyną , którą możesz tak łatwo wykorzystać . Nie mam zamiaru nią być . I nie chce ..... 
    Powoli ruszyłam do drzwi . Owinęłam się ręcznikiem . 
    - Hermiona poczekaj - pierwszy raz wymówił moje imię , nie zwrócił się do mnie tak nigdy - ja też nie chcę byś nią była za bardzo cię cenie . Ja .... ja zacząłem cię przestrzegać w innym świetle. Zostań . 
   I tak zrobiłam. 


Draco 

  Październik minął bardzo szybko . Uczniowie przyzwyczaili się już do mojego widoku z Mioną . Tyle się wydarzyło . Od jakiegoś czasu ja i ona spotykaliśmy się . Byłem szczęśliwy . Ja książę Ślizgonów szczęśliwy ze szlamą ? Izabella miała racje , nie warto oceniać ludzi po krwi . 
  Moja babka nie zrobiła zamieszania od miesiąca. Ucichły o niej wieści , ale ja wiem , że gdzieś jest i nie odpuści . Żaden Malfoy nie odpuszcza , nigdy . Haryy i ja ( dziwnie to brzmi ) mamy już plan , jak ją unicestwić.
   Ale na dziś nie planuje stoczyć wielkiej bitwy z własną babcią , tylko romantyczny wieczór z moją przyszłą dziewczyną . 
   Umówiłem się z nią o dwudziestej w Pokoju Życzeń . Godzinę wcześniej wyszedłem , aby wszystko przygotować . Gdy było idealnie , nie pozostało mi nic , jak czekać na nią.


Hermiona 

  Strasznie się ciesze na to spotkanie z Draco . On .... to już nie jest zły , beszczelny Ślizgon . On jest cudowny i radosny ,ale gdy trzeba też poważny i rozważny . Czy miesiąc mi wystarczył , by się w nim zakochać ? Niezaprzeczalnie . 
  Z pokoju wyszłam jakieś piętnaście minut wcześniej.W pustym i cichym korytarzy stał Harry . Podeszłam do  niego .
   - Co ty tu robisz ? Nie umówiłeś się z Ginn ? - zapytałam. 
   - Mionka musisz mi pomóc - chwycił mnie za rękę i zaprowadził do pustej klasy . Przestraszyłam się .
   - Cokolwiek zrobiła Cristin możemy to przegadać jutro ... ja się śpieszę umówiłam się z kimś . - Nie mogłam skończyć , bo mnie całował . Wyrywałam się i gryzłam , ale to go jeszcze bardziej nakręcało . Po piętnastu minutach przestałam . Poddałam się . Nie umiałam już nawet krzyczeć . Nie przeszkadzałam mu jak zaczął się do mnie dobierać. Chciałam , tylko by skończył .... 


Draco 

   Po upływie godziny zacząłem się niepokoić . Nie przyszła ... Olała mnie ? Wątpliwe . Przecież sam widziałem te iskierki radości w jej oczach , gdy się zapytałem o spotkanie . Jej musiało się coś stać , a ja zabije każdego kto by ją skrzywdził .....  


Hermiona

   Kiedy przestał , opadłam na podłogę . Wyrwał mi wszystkie guziki w koszuli . Nie przejmowałam się tym zbytnio . Nie chciałam nic czuć , ale tak nie było. Milion myśli przelatywało mi przez głowę  . To nie był Harry znam go przecież od dawna . On nie mógł by mi tego zrobić . Płakałam . 
   - Masz zostawić Dracona , rozumiesz szlamo ? - powiedział .......

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział V

Draco 


          Sobota . Piękna sobota. Zero zajęć , tylko luz . 
          Poszedłem na śniadanie . Oczywiście nikt z mojego domu nie ruszył swojego szanownego cielska z łóżka. Moja siostra weszła zaraz po mnie . 
          - Cześć Piękna - powiedziałem. 
          - No hej - odparła zaspana - dawno nie rozmawialiśmy .  Poznałam super ludzi z mojego rocznika . Choć rodzice nie będą zadowoleni ... 
         Do Wielkiej Sali weszły Ginny i Hermiona . Moja towarzyszka pomachała Rudej .
         - Przyjaźnisz się z Weasley  ? Ojciec się nie dowie .Na  pewno nie ode mnie. Nasza mała tajemnica .
         - Draconie Malfoy co się z tobą stało, że się tak zmieniłeś ? - zapytała szczerze zaskoczona. 
        Dałem jej kuksańca . Miała racje - zmieniłem się . Spokojnie jadłem , gdy zauważyłem, że sowa nadlatuje z listem do mnie . Pismo McSztywnej . Zadławiłem się. Kłopoty ? Dowiedziała się przecież o tym rudym mężczyźnie , którego zaatakowałem . Otwarłem spokojnie ... 


 Panie Malfoy po posiłku proszę zostać w Wielkiej Sali.Mam PILNE (!!!) spotkanie Perfektów . 

Z poważaniem 
Wicedyrektor Minerva McGonnagall 


        O cholera ! Grubsza sprawa. Musiałem zostać , więc  tak zrobiłem . O dziwo został też Potter .
        - Co tu robisz Chłopcze , Które Na Moje Nie Szczęście Przeżyłeś ? - zapytałem z kpiną.
        Gdy chciał już coś powiedzieć , zasłoniła go Granger i coś mu szepneła . Zawsze stawała w jego obronie . Gość się sam nie umiał bronić. Wielki wybawca , a potyczki słownej nie umie rozegrać. Nie jestem po jego stronie , ale nie jestem dalej zły z Lordem Voldemortem. Jestem bezstronny . Weszła profesorka. 
       - Dziękuje, że się zebraliście tutaj. Mamy poważny problem . Pan Malfoy wczoraj wieczorem zaatakował nieznanego mężczyzne . Myśleliśmy , że był to ktoś ze śmierciożerców. Bardzo się myliliśmy . Jest ktoś inny . Tak samo groźny . Podwajamy patrole . Musimy działać zespołowo , zjednoczyć się . Malfoy , Potter , Granger i Weasley zostają . Reszcie dziękuje , do dwóch godzin otrzymacie nowe harmonogramy patroli .
       Wszyscy wychodzili zaskoczeni tą wiadomością.Ale podstawowe pytanie brzmi czemu ja jestem w tej czwórce ? 
       - Tą osobą jest Cristin Moore . - zaczęła McGonagall - Była koleżanką Toma ze szkoły . Jedną z jego ulubienic. Przez jakiś czas myśleliśmy, że są parą . Ale coś się wydarzyło i .... zaprzysięgła zemsty . I oto nadszedł czas.
       - Przepraszam , co ja mam z tym wspólnego ? - zapytałem .
       - Draco ... to jest twoja Babka . Dlatego twój ojciec tak wielbi Voldemorta . Istnieje prawdopodobieństwo , że....... to twój dziadek .
       Tysiące myśli przelatywały mi przez głowę . Szybko wyszedłem . Ten gnój moim dziadkiem ?  




Hermiona

      Wybiegł . Musiałam to zrobić. Nie mogłam go zostawić. Wszyscy byli zdziwieni, ale ... ale on mnie potrzebuje w tym momencie . Poszłam za nim . Nasze dormitorium! Tylko tam mógł się ukryć. Siedział na kanapie . 
      -Draco - chciałam mu coś powiedzieć , ale nie wiedziałam co .
      - Już wiesz czemu byłem taki okropny. To geny . - Powoli odwracał twarz w moją stronę . Grymas, który można było zobaczyć nie pokazywał jednej emocji . Złość , rozczarowanie i ból . 
      - Przetrwasz to ... dasz rade - chwyciłam go za rękę - pomogę ci . 
      Popatrzałam na jego stalowe oczy . Wyrażały żal . I .... pocałował mnie. Objął moja twarzy dłońmi . 
      -Musiałem , żeby potem nie żałować . - powiedział. 
     Wyszedł .. Ale dupek , który nie źle całuje . 

 Draco 


     Gdy już się uspokoiłem , poszedłem na basen ( luksus Perfektow xD ). Ktoś już tam był . Dziewczyna . Siedziała do mnie tyłem  przy basenie , mocząc stopy. Lekko opalona skóra , muśnięta słońcem . Na jej  plecy spływała kaskada brązowych włosów. Posiadała lekkie w cięcie w tali. Odwróciła się . Haermiona . 

wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział IV

Draco 



              Zemdlałem ? Powoli otwieram oczy . Jasne światło mnie oślepia. Łóżko było zbyt nie wygodne na moje. Na krześle obok siedziałam Granger. 
              - Zostałeś zaatakowany. Ja ci pomogłam, choć gdybym pojawiła się wcześniej nic by się nie stało.Wiesz kto to zrobił ?
              - Nie - skłamałem , bo był to Fred lub George. Usiadłem z bólem. To nie był mój pokój ani Skrzydło Szpitalne . 
              - Czy to .. ?
              - Tak to twoje nowe prywatne dormitorium . - dokończyła za mnie .
              - Granger ja chce ci przeprosić za te wszystkie lata. Teraz gdy mieszkamy razem , musimy się jakoś znosić. 
              Wstała i poszła w kierunku drzwi . Zawahała się . 
              - Myślisz , że jedno głupie przepraszam wszystko zmieni ? - zapytała. Zostawiła mnie samego z jej słowami. 




Hermiona



              Przeprasza ? O czterech latach upokorzeń nie da się tak szybko zapomnieć. Pffff... niech się wali . I jeszcze skłamał że nie wie . To był Fred . Jego głos wszędzie poznam. 
              Udałam się prosto do pokoju Wspólnego Gryffindoru. Stał tam dumnie wśród brata bliźniaka. 
              - Następnym razem gdy przyłapie cię na używaniu przemocy w szkole , odejmę ci punkty. Lub pogadam z Minewrą i nie zagrasz w następnym  meczu. 
             -Mionka ? O co ci chodzi ? - zapytał , ale w jego oczach można było zauważyć strach. - Jeśli chodzi ci o to z Malfoyem... to sobie zasłużył.
             - Tak tylko zapomniałeś, że mówimy o TYM Malfoy'u , mam ojca, który potrafi załatwić wydalenie ze szkoły za krzywe spojrzenie na jego synalka. Jeśli zauważę cie przy nim z wyciągniętą różdżką, masz szlaban ? Możesz nawet tym magicznym patyczkiem dłubać w swoim nosie . Czaisz ?
            -Taaa . On mnie prowokuje, ale postaram się być grzeczny byś się na mnie więcej nie złościła.
            Musiałam ochłonąć. Poszłam razem z Gin do swojego dormitorium. W pokoju , którego można nazwać salonem , siedział mój współlokator z towarzyszem . Chciałam go szybko ominąć , ale się nie dało.
            - Hej Wiewiórka , Hej Hermiona . - Powiedział Blaise. 
            - Hej Diabełku - odpowiedziała Ginny. 
            - To było nie strasznie dziwne i nie zrozumiałe - powiedziałam - Witanie Smoka i Lwa . Bombowe. 
            - Oj Mionka przesadzasz .... zapomniałaś ma być bal integracyjny między domami . Bal maskowy oczywiście . Tylko niestety musisz zaprosić kogoś z innego domu - zrobiłam dziwną minę - Nie wiedziałaś ? - zapytał .
            - Wiesz nie było jej rano na śniadaniu, bo zajmowała się twoim kolegą - odpowiedziała za mnie . A ja oczywiście musiałam spalić tzw buraka .
            - Ooooo co ty gadasz Ginerwo ? Ona wspaniała Granger zajmowała się MNĄ tym złym Malfoyem ? Jakaś kara ? - zapytał blondyn. 
            - Ja go zaraz zabije za tą Ginerwe. -powiedziała do mnie , po czym mu powiedziała - Tak opiekowała się tobą Czuła się winna , bo gdyby przyszła dziesięć minut wcześniej do niczego by nie doszło . 
            - Em Ruda mogę na słówko ? - zapytał Blaise.
            - Tylko , że już późno i muszę iść. Może pogadamy po drodze ? 
            I już ich nie było. Zostałam tylko ja i on . Skierowałam się do swojego pokoju .
            - Opuszczasz mnie ? - zapytał słodko. 
            - Niestety , bo mnie zaraz opuści spokój i pogoda ducha w twoim towarzystwie . 
            Gdy zamykałam drzwi , usłyszałam jego szczery (!!!! ) śmiech.







Draco  


          Zauważyłem coś rudego i od razu pomyślałem *SECTUMSEMPRA* 
            

poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział III

Hermiona 
   
    
           Pierwszy tydzień minął niesamowicie. Nawet Snape nie dorzucał nam pracy domowej, a moi przyjaciele nie zarabiali szlabanów. Szkoda tylko, że rozpoczęłam  ten od kłótni z Malfoy'em .Agggrrr ten idiota nigdy nie słuchał McGonagall. 
           Znów o nim myślałam .... trzeci raz w tym tygodniu i chyba o trzy za dużo . Nie ogarniam , co właśnie stało się na lekcji. JA nie uważam na zajęciach ? KONIEC ŚWIATA . 
           Kiedy zabrzmiał dzwonek, pomknęłam do Wielkiej Sali na obiad. Dumbi przemawiał znów o zjednoczeniu , gdy Voldemort powrócił.Nawet dziwnie mi pisać jego imię . Ale czemu ja mam zadawać się z kimś ze Slytherinu ? I mam z nim dzielić dormitorium ? I to z Draconem ? Co zaraz ? Jak to mam dzielić z nim jedno pomieszczenie ? Szybko poszłam do opiekunki mojego domu. 
           - Pani Profesor - zaczęłam - czy ja się nie przesłyszałam ?  Mam dzieli pokój z Malfoyem ? 
           - Granger trochę szacunku ! Tak od jutra będziesz z nim dzielić pokój wspólny, z którego będziecie mogli się dostać do waszych prywatnych dormitorium . Nie patrz tak na mnie , bo nie mogę nic zrobić . Jest to wyróżnienie za wyniki . A i zapomniałabym masz patrol dziś o 22 . 
          I odeszła , tak po prostu wstała i wyszła.
          Czy czuliście kiedyś jakby wasz świat, wasze przekonania nagle runęły  w gruzach ? Nie ? To się cieszcie . Najgorsze uczucie w życiu , szczególnie jeśli patrzą się na was stalowe oczy .
          - Hej .
          Odwróciłam się i zobaczyłam blond czuprynę .
          - Daruj sobie Malfoy . - powiedziałam, bo miałam go już  dość. 
          -Dwie sprawy : pierwsza mam imię . Brzmi ono Draco ewentualnie mogę dla ciebie być Dracusiem lub skarbem . Wybór należy do ciebie. - Chwycił mnie za nadgarstek - Musimy się jakoś zintegrować przed mieszkaniem razem. Dla mnie będzie to sama przyjemność Granger. 
          Musnął swoimi ustami policzek i poszedł . Zostałam olana już przez dwie osoby w ciągu dwóch minut .*Idź do diabła Malfoy * pomyślałam. 




Draco


           Będzie to istny raj na ziemi to mieszkanie z nią. Zaczynam uwielbiać tą szkołę . Spróbuje się do niej zbliżyć. Musi się udać ! Będzie dobrze ... 




Hermiona 



           Punktualna ja pojawiła się na patrol o dziesięć minut za wcześnie . Marzyłam tylko o tym by odbębnić to coś i położyć się spać . Gdy myślałam, że usnę idąc, usłyszałam odgłosy bójki .
           - Masz ją do cholery zostawić ! Bo będziesz wyglądał inaczej - powiedział pierwszy głos.
           - Na pewno nie gorzej niż ty . Masz tą swoją rozgrywającą , więc jej pilnuj. - ktoś mu odpowiedział.
           Niestety zrobiłam krok za głośno i napastnik uciekł . Podbiegłam do leżącej osoby to był ... Draco Malfoy. 
           -Granger ? - zapytał i zamedlał . 






*********************************************************************************
   Jeśli chcecie być powiadamiani o nowych notkach piszcie na gg 23804231. ( krytykę też możecie wysyłać ) 
    
   Rozdziały będę się starać dodawać w weekendy , tylko ten wyszedł przed szereg xD . 

   Na sam koniec chciałabym podziękować dwóm  upierdliwym ludką z mojej  szkoły , dzięki którym wiem jaki będzie charakter Dracusiaa w dalszych częściach oraz że nie pozwolili mi pisać na przerwach, bo wątpię że w złych warunkach wyszedł by on tak dobry. Tak więc Dziekujeee <3 .


                                                                                                                     Mons <3
                                                                                                                            

sobota, 16 listopada 2013

Rozdział II

Hermiona
      

         Ten tydzień minął cholernie szybko (przepraszam za słownictwo, ale moi rówieśnicy używają gorszych ). Co dopiero kładłam się spać po zakupach z Gin a już wstawałam by pojechać na King Cross. i znów kolejny BARDZO trudny dylemat : W co się mam się ubrać ? Chce wyglądać dziewczęco , ale i wygodnie, elegancko , ale bez przesady . W końcu wybrałam trochę dłuższą koszule w kratę , ciemne jeansy i moje ulubione koturny. Postanowiłam zostać naturalnie , czyli bez żadnego makijażu i włosy rozpuszczone .
        Zeszłam na dół. Spojrzałam na zegar- wskazówki całego rodzeństwa wskazywały DOM. Tylko wskazówka Pana Weasley'a była przesunięta  na NIEBEZPIECZEŃSTWO. Magiczny zegar. Uwielbiam na niego patrzeć. Molly Weasley niska,  pulchna kobieta własnie szykowała dla nas śniadanie. Jest wspaniała ,  ale nigdy nie chce mojej pomocy. Czuje się przy niej tak bezużyteczna.
        Z rozmyślań wyrwał mnie Fred . Własnie schodził ze schodów chwile temu musiał brać prysznic, ponieważ miał mokre włosy i pół nagi tors. Wysoki,  rudy chłopak oparł się o szafkę kuchenna. Ramiona miał przykryte błękitną koszula . A jego migdałowe oczy ..... 
      - Szczeka ci zaraz spadnie- szepną mi ktoś do ucha. Odwracam się , a tam George, brat bliźniak mego wybranka.
     - Szczególnie jak na ciebie patrze - powiedziałam.
     - Nie przejmuj się nic mu nie powiem . On tak widzi tylko Angie... 
    Oboje momentalnie posmutnieliśmy . Do jego wypowiedzi należało by dodać,  że ona też tylko go widzi. Brat Freddiego był zakochany w Johnson. Pocałowałam go w policzek i poszłam na gore. Nie chciałam żeby widział jak bardzo mi smutno. Był wspaniały jako przyjaciel .
     Weszłam do pokoju Harry'ego i Rona.  Oczywiście jeszcze spali. Zrzuciłam kołdrę z jednego potem z drugiego. Odsłoniłam okno .... iii nic nie poruszyli się . Wyszłam na schody i krzyknęłam : 
     -George rusz do góry swe szanowne siedzenie.
     Lekko pstryknięcie i już był obok mnie.
     - Co byś chciała słodziutka ?
     Pokazałam mu na pokój. Od razu spoważniał , wyciągną rożdżkę i wszedł  pewnym krokiem do pomieszczenia. Po paru minutach, co ja gadam po paru sekundach można było usłyszeć hałas. Najpierw ciemnowłosy potem rudy opuszczali swoje dotychczasowe miejsce. Na schodach znajdowali się już Gin i Fred. Chłopcy zauważyli nas i spalili buraka. Pewnie zastanawiasz się dlaczego . Otóż trzymali się za pupy. Tak mój przybiegły kolega wystrzelił im fajerwerki w to miejsce. O mało nie popłakałam się ze śmiechu.
      Niestety podróż nie była taka rozrywkowa. Gdy jakoś przeszliśmy przez barierkę zobaczyłam GO. Mój koszmar senny się ziścił. Draco Malfoy




Draco 

       Stałem tam , czekając na Zabiniego. I zobaczyłem JĄ wspaniałą i olśniewającą...... w cholere ! Porąbało mnie i już. 
       - Cześć Smoku - powiedział Blaise.
       - Drogi Diable po jakiego grzyba twój nadgarstek zdobi Rolex skoro go nie używasz ? - zapytałem, starając się nie wybuchnąć.
        - Łatwo się wyrywa na niego laski - wyszczerzył swe zęby - Tak w ogóle jak wakacje ? A prawie zapomniałem , że spędziłeś je ze MNĄ . Wiem , wiem to był najcudowniejszy czas w twoim życiu .
        Taaaa to właśnie jest mój najlepszy przyjaciel. Podczas jego monologu przypomniałem sobie o mojej siostrze. Nie wiesz o niej, bo tak naprawdę nikt nie wiedział. Izabella Malfoy jest rok ode mnie młodsza. Zdążyliśmy wejść do pociągu i wybrać przedział, a ten ciągle gadał.
       Stałem w drzwiach i czekałem na olśniewającą blondynkę ( urodę ma po mnie xD ) Gdy rozsiedliśmy się wraz z moją siostra , Zabini wciąż gadał. Niestety ja musiałam wyjść po jakiś dziesięciu minutach . Zebranie Perfektów . Wolałem być kapitanem niż pilnować bachorów. Ale i tak ja będę szefem w drużynie Quidditcha Ślizgonów. 
        - Musze iść na zebranie - przerwałem mojemu koledze - tylko nie zagadaj Pięknej na śmierć. 
       Może jestem dupkiem, ale Belle traktuje jak księżniczkę. Mimo wszystko nie jest taka jak ja. Jest skromna (ale tak naprawdę ) urocza mila i nie uważa szlam za co strasznego, a zdrajcami krwi nie gardzi. wyjątek w tej bezuczuciowej rodzinie .
      Gdy dotarłem na miejsce , od razu zauważyłem brązowowłosa Gryfonkę. Obserwowałem ja całą godzinę . Lekki rumieniec zdobił jej twarz. Również cala drogę o niej myślałem . Czemu akurat o tej dziewczynie ? Tylko ona nie uległa moim wspaniałym cechą  . I jest szlamą o tym nie mogę zapomnieć. 
     - Jak było  ? - zapytała El.
     - EEEEE - zorientowałem się ze nie wiem - jak zwykle McSztywna zanudzała. 
     Dalsza drogę Bella i Diabeł wesoło gawędzili , a ja rozpocząłem rozmyślanie. Bo znam ja cztery lata. 
     W I klasie bawiła mnie jej ręka. Zawsze strzelała w górę . W pamięci pozostał mi obraz jak płakała . Pierwsze od początku mojego krótkiego życia  ukucie w sercu.
     W następnej pierwszy raz powiedziałem do niej per szlama. Ten smutek pojawiający się w jej oczach. Tylko tyle zapamiętałem . Zero satysfakcji. 
      Z czym mi się kojarzy trzeci rok nauki ? Z siarczystym policzkiem . Wymierzonym oczywiście przez Granger . Mieliśmy po trzynaście lat, a ona miała już taka sile w rekach. 
      Dopiero parę miesięcy temu zauważyłem , że ,,coś się świeci '' . Znów płakała ale tym razem przez Wpieprzleja. Chciałem mu obić ta obrzydliwa mordę. Mimo wszystko wyglądała piękni. Chwile wcześniej tańczyła z Krumem (go tez nienawidzę ), a potem rozpaczała. Chciałem do niej podejść ale ..... czemu cholera zawsze jest jakieś ale ? 
     Z tak zwanego zawiasu zbudził mnie dźwięk otwieranych drzwi do przedziału .Od razu zauważyłem brązowy lok. Była to Panna Wiem-To-Wszystko. 

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział I

 Hermiona
      Wstałam dziś dość wczesie, bo dopiero o dziesiątej (no co są wakacje ? :3 ). Z niechęci aż jęknełam, ponieważ musiałam się jeszcze spakować przed wyjazdem . Kocham Weasley'ów jak własna rodzinę , ale w tym roku jest jeden , mający ponad metr osiemdziesiąt problem . Fred . Jeden z sześciorga braci mojej najlepszej przyjaciółki. Od roku skrycie się w nim podkochiwałam. A tam będę musiała z im spedzać czas (!!!!) W moich skrytych marzeniach tez mu się podobam. Tylko zawsze zapominam o Angie jego dziewczynie. Grają razem w drużynie Quidditcha ( jeśli nie wiesz co to jest zakończ czytanie !! ) 
      Zaczełam wyciągać ubrania z mojej szafy. Nigdy tego nie lubiłam. Pod koniec czerwca i tak powrócą na swoje miejsce. Zawsze zabierałam  to, co najbardziej mi się przyda w szkole. Musimy nosić mundurki, ale w weekendy mogliśmy ubierać to co chcemy. Gdy ubrania i uniform leżały już w kufrze, schowałam tam książki ( plus ,,Romeo i Julia,, oraz ,,Historia Hogwartu,, ) kociołek, pergaminy i pióra. Zamknełam kufer z ledwością .
      Stanełam przed lustrem. Moje odbicie uśmiechało się do mnie. W wakacje moje ciało przybrało kobiecych kształtów i dawało  mi to ogromne poczucie pewności siebie. Coraz częściej zauważałam spojrzenia w moją stronę. Moje brązowe oczy przypatrywały się uważnie w swoje odbicie. Puściłam oczko do samej siebie, gdy pomalowałam rzęsy mascarą. Włosy, które przybrały karmelowy odcień, związałam w kłosa. Na sam koniec ubrałam długa sukienkę, a na stopy koturny. 
       Rozglądałam się po pokoju. Zawsze gdy opuszczałam to miejsce, miałam wrażenie, że na zawsze.
       Zeszłam na dół.
       - Mamo, Tato jestem już gotowa .
       Mój rodzic ruszył po kufer i włożył go do bagażnika. Jazda samochodem od jakiegoś czasu była dla mnie krępująca. Oni nie rozumieli czemu nie lubiałam spędzać czasu w ich świecie, mugolskim świecie. Kocham magie, ale boli mnie to ,że oni tego nie rozumieją. 
        W końcu dojechaliśmy na miejsce. 
        - Hermiono udanego roku - powiedział mój tata.
        - Dzięki - odpowiedziałam i wyszłam.
        Nie wiem skąd we mnie tyle uczuć , przecież oni nie umieją ni okazywać. Aggggrrr Rodzice. 
        Ruszyłam do płomieniowłosej, która rozmawiała z jakimś czarnoskórym chłopakiem. Zdziwiło mnie to,  bo : 
  1. nie znała nikogo z mugolskiej części Londynu ;
  2. czemu ona tu była sama ? 
     -Hej Gin - powiedziałam.
     -O ! Miona (nie za bardzo lubię ten skrót, ale co zrobić ? :) ) rozmawiałaam z Blaisem Zabinim - tu uśmiechną się chłopak - zapewne go znasz - powiedziała.
     -Och tak najlepszy kumpel tego dupka .
     -Jakiego dupka ? - zapytał blondyn wychodzący z cukierni przede mną . * Jak ja go nienawidze * pomyślałam od razu. Niestety musiałam przyznać, ze wyprzystojniał przez wakacje. I oczywiscie uśmiechał się tym szyderczym uśmieszkiem.
     -Takiego jak ty - powiedziałam przesłodko.
     -Och Granger, bo się rozczule. Niestety nie masz u mnie żadnych szans. Wątpie byś miała je u Longbottoma .
      - On napewno jest od ciebie o milion razy lepszy .
      Ginny chrząkneła.
      - Chodź, bo go zaraz zabijesz - powiedziała spokojnie.
      - My też  już pójdziemy Smoku -zaczął Blaise- Miło się gadało Wiewiórko. 
      I już ich nie było. Zaczełam przypominać jego twarz. Ostre jak brzytwa spojrzenie srebrzystych oczu, w których gdzieś tliła się iskierka radości.
      - Co tu właściwie robisz sama ? -zaczełam. 
      - Pogadałam z mamą , że potrzebuje ubrań. I stwierdziła , że należy nam się dziewczęcy wypad - odpowiedziała Gin. 
      -Więc co my tu jeszcze robimy ? -zapytałam i obie parsknełyśmy śmiechem.
      Dopiero około godziny piętnastej lub szesnastej weszłyśmy do pizzerii. Każda z nas miała po pięć toreb z zakupami. Usiadłyśmy w najbardziej oddalonym stoliku. Zamówiłyśmy średnią pizze na pół. 
      - Ginerwo ( wiedziałam , że nie lubi pełnego imienia, ale gdy była zła słodko marszczyła nosek ) jak tam z moim towarzyszem ?
       - Z kim Harry 'm  ? Harry'm Potter'em ? 
       -Nie oczywiście , że nie z nim. Chodzi mi o Harry'ego Styles'a . Tego z One Direction .
       - Aaa w takim razie nie wiem . No dobra on leci na Cho - gdy to mówiła , robiła dłuższe odstępy- On jest całkowicie poza moim zasięgiem.Ale kogo to obchodzi ? Zapomnijmy ze kiedykolwiek byłam nim zainteresowana. -pociągneła łyk kawy i to było na tyle rozmowy na ten temat. 
        Gadałyśmy potem o wszystkim i o niczym. Każde najlepsze przyjaciółki mają taki dar.
        W Norze byłyśmy dopiero o dziewiętnastej. Ani mi , ani Rudej nie za bardzo kwapiło się tam pójść.


*********************************************************************************
Jeśli przeczytałeś , zostaw jakikolwiek ślad :3