wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział IV

Draco 



              Zemdlałem ? Powoli otwieram oczy . Jasne światło mnie oślepia. Łóżko było zbyt nie wygodne na moje. Na krześle obok siedziałam Granger. 
              - Zostałeś zaatakowany. Ja ci pomogłam, choć gdybym pojawiła się wcześniej nic by się nie stało.Wiesz kto to zrobił ?
              - Nie - skłamałem , bo był to Fred lub George. Usiadłem z bólem. To nie był mój pokój ani Skrzydło Szpitalne . 
              - Czy to .. ?
              - Tak to twoje nowe prywatne dormitorium . - dokończyła za mnie .
              - Granger ja chce ci przeprosić za te wszystkie lata. Teraz gdy mieszkamy razem , musimy się jakoś znosić. 
              Wstała i poszła w kierunku drzwi . Zawahała się . 
              - Myślisz , że jedno głupie przepraszam wszystko zmieni ? - zapytała. Zostawiła mnie samego z jej słowami. 




Hermiona



              Przeprasza ? O czterech latach upokorzeń nie da się tak szybko zapomnieć. Pffff... niech się wali . I jeszcze skłamał że nie wie . To był Fred . Jego głos wszędzie poznam. 
              Udałam się prosto do pokoju Wspólnego Gryffindoru. Stał tam dumnie wśród brata bliźniaka. 
              - Następnym razem gdy przyłapie cię na używaniu przemocy w szkole , odejmę ci punkty. Lub pogadam z Minewrą i nie zagrasz w następnym  meczu. 
             -Mionka ? O co ci chodzi ? - zapytał , ale w jego oczach można było zauważyć strach. - Jeśli chodzi ci o to z Malfoyem... to sobie zasłużył.
             - Tak tylko zapomniałeś, że mówimy o TYM Malfoy'u , mam ojca, który potrafi załatwić wydalenie ze szkoły za krzywe spojrzenie na jego synalka. Jeśli zauważę cie przy nim z wyciągniętą różdżką, masz szlaban ? Możesz nawet tym magicznym patyczkiem dłubać w swoim nosie . Czaisz ?
            -Taaa . On mnie prowokuje, ale postaram się być grzeczny byś się na mnie więcej nie złościła.
            Musiałam ochłonąć. Poszłam razem z Gin do swojego dormitorium. W pokoju , którego można nazwać salonem , siedział mój współlokator z towarzyszem . Chciałam go szybko ominąć , ale się nie dało.
            - Hej Wiewiórka , Hej Hermiona . - Powiedział Blaise. 
            - Hej Diabełku - odpowiedziała Ginny. 
            - To było nie strasznie dziwne i nie zrozumiałe - powiedziałam - Witanie Smoka i Lwa . Bombowe. 
            - Oj Mionka przesadzasz .... zapomniałaś ma być bal integracyjny między domami . Bal maskowy oczywiście . Tylko niestety musisz zaprosić kogoś z innego domu - zrobiłam dziwną minę - Nie wiedziałaś ? - zapytał .
            - Wiesz nie było jej rano na śniadaniu, bo zajmowała się twoim kolegą - odpowiedziała za mnie . A ja oczywiście musiałam spalić tzw buraka .
            - Ooooo co ty gadasz Ginerwo ? Ona wspaniała Granger zajmowała się MNĄ tym złym Malfoyem ? Jakaś kara ? - zapytał blondyn. 
            - Ja go zaraz zabije za tą Ginerwe. -powiedziała do mnie , po czym mu powiedziała - Tak opiekowała się tobą Czuła się winna , bo gdyby przyszła dziesięć minut wcześniej do niczego by nie doszło . 
            - Em Ruda mogę na słówko ? - zapytał Blaise.
            - Tylko , że już późno i muszę iść. Może pogadamy po drodze ? 
            I już ich nie było. Zostałam tylko ja i on . Skierowałam się do swojego pokoju .
            - Opuszczasz mnie ? - zapytał słodko. 
            - Niestety , bo mnie zaraz opuści spokój i pogoda ducha w twoim towarzystwie . 
            Gdy zamykałam drzwi , usłyszałam jego szczery (!!!! ) śmiech.







Draco  


          Zauważyłem coś rudego i od razu pomyślałem *SECTUMSEMPRA* 
            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz